Krótko o kosztach wyjazdu weekendowego. 

 

 


No heej! Wrócę trochę do tematyki podróżniczej, ale tym razem nie opowiem nic nowego o miejscach jakie odwiedzam. Dzisiaj skupię się na kosztach wyjazdów jakie wybieram najczęściej.

Zazwyczaj wybieram podróż weekendową. Trzydniową, tak by z tygodnia roboczego zajęła maksymalnie jeden dzień. Od dwóch lat studiuję więc w wakacje zazwyczaj chodzę do pracy by trochę zarobić przed nowym rokiem akademickim. Staram się więc, żeby  dni wolnych od pracy było jak najmniej. Nie zobaczysz więc u mnie tygodniowego urlopu z biurem podróży. O niektórych celach moich wyjazdów możesz przeczytać TUTAJ i TUTAJ.

Po ostatnim rodzinnym wyjeździe w Beskidy zdecydowałam się napisać o kosztach takiego weekendowego wyjazdu. Przez trzy dni zbierałam wszystkie paragony, podzieliłam je na kategorie i teraz przedstawię Ci jak wygląda finansowa strona takiej małej podróży.

Muszę zaznaczyć, że byliśmy na wakacjach w piątkę - cztery osoby dorosłe i jedna ośmioletnia podróżniczka. 


Nasza trasa w obydwie strony wyniosła 740 kilometrów. Jechaliśmy autem wypożyczonym (Ford Focus) i dostaliśmy auto zatankowane do pełna. Przed powrotem do domu zatankowaliśmy w Wiśle za 166,60 zł.. Po powrocie do domu zapełnienie baku kosztowało nas 142,57 zł. 
Razem za paliwo zapłaciliśmy 308,73 zł


Kilka dni przed wyjazdem zrobiliśmy zakupy. Zawierały głównie przekąski i rzeczy niezbędne do przygotowania kolacji czy śniadania. Myślę, że nie będę wliczać ich w koszty wyjazdu, ponieważ będąc w domu zrobilibyśmy takie same zakupy. Wyszliśmy więc na jedzeniu nieco taniej, ponieważ wspomniane już śniadania i kolacje robiliśmy sami. Jedyny koszt jaki ponieśliśmy to obiady, sery oraz piwa i smakołyki regionalne.  
 No i oczywiście lody :)
Pierwszym naszym przystankiem były Wadowice, więc tam zjedliśmy kremówki. Nie mogę tu polecić żadnego miejsca gdzie są najlepsze, przewodnik w muzeum powiedział, że wszędzie są te same. Za siedem porcji kremówki (niestety nie dogadaliśmy się i mama kupiła mi i tacie podwójną porcję), lody i zimne napoje zapłaciliśmy 46,50 zł. Za piątkowy obiad posłużyły nam kanapki, których jak zawsze wzięliśmy za dużo. Wieczorem będąc już w Ustroniu wybraliśmy się na lody i tam zapłaciliśmy 21 zł za trzy lody i sok ananasowy. 
Następnego dnia kupiliśmy obiad podczas wycieczki po Leśnym Parku Niespodzianek. Zapłaciliśmy 62 zł plus 16 zł za dwie kawy i 12 zł za zapas wody. Wieczorem na szczycie Czantorii kupiliśmy dwa piwa czeskie za 15 zł i kilka oscypków za 18 zł. Później przy skoczni w Wiśle kupiliśmy trzy gofry za 14zł i trzy piwa regionalne za 27zł.
W niedzielę zjedliśmy obiad w Żywcu i lody, za co razem zapłaciliśmy 120 zł. 

W sumie na jedzenie wydaliśmy 351,50 zł.


Spaliśmy w Pensjonacie "Mileżówka" (tutaj) w czteroosobowym pokoju z dostawką. Zapłaciliśmy 664 zł razem z opłatą środowiskową.


Za parking w Wadowicach, Wiśle i pod Czantorią zapłaciliśmy 21 zł.
Bilety wstępu do Muzeum Domu Rodzinnego Jana Pawła II kosztowały nas 52,50. Za wejście do Leśnego Parku Niespodzianek zapłaciliśmy 106 zł, 15 zł za zdjęcia z Bielikiem i sową, 8 zł za jedzenie dla zwierząt którym można było je karmić. Razem wizyta tam wyniosła nas 129 zł.
Cena wjazdu na Czantorię to 115 zł plus 20 zł za cztery zdjęcia z przejazdu. Razem 135 zł.
Całość: 337,50 zł
 

Najczęściej kupujemy magnesy bo są najtańsze i kilka innych rzeczy w prezencie dla innych. Na Czantorii poza tym kupiliśmy kilka czekolad Czeskich. Razem za pamiątki zapłaciliśmy 115 zł.

W sumie cały wyjazd kosztował  1776,73 zł




Komentarze

Popularne posty