Jak zachęcić dzieci do czytania?
Znaczna część dzieci, mimo tego że czytać już się nauczyły, nie mają w ogóle ochoty by czytać coś samemu. Nie zachęcają też do tego lektury i jakoś bardzo się temu nie dziwię. Kto by chciał robić coś do czego jest zmuszany? I do tego coś, co kojarzy się w stu procentach ze szkołą...
Lektury jednak przeczytać trzeba i jakoś tak się dzieje, że (mimo iż jest to niestety mniejszość) wciąż istnieją dorośli, nastolatkowie czy nawet dzieci, które czytają tak po prostu, dla przyjemności. Coś w ich życiu musiało się stać, coś musiało ich zachwycić skoro ciągle oddają się tej makabrycznie nudnej (:D) i okropnej czynności jaką jest czytanie..
Większość z nich odnalazła na jakimś etapie swojego życia książkę, która ich do czytania bardzo zachęciła. Taką, która porwała ich totalnie i nie mogli już nigdy później o niej zapomnieć. Taką, której kolejne strony czytały się wręcz same z prędkością światła.
Z tego właśnie powodu, nie można zmuszać dzieci do czytania książek, które im się nie podobają (poza lekturami oczywiście... :( .). Najlepiej więc jest, jeśli dziecko wybierze książkę samo, albo pomoże mu w tym mama lub pani w bibliotece. Tak poza tym, moim zdaniem gienialnym pomysłem jest zabranie dziecka do biblioteki i opowiedzenie mu o tym, że może te wszystkie otaczające go książki przeczytać i to ZA DARMO. Nie musi się spieszyć, nie ma żadnego terminu zaliczenia książki, nie musi jej nawet kończyć.. i tu przechodzę do kolejnego punktu. Dziecko powinno książkę wybrać samodzielnie i może też zdecydować czy chce ją skończyć czy nie. Czasami książka jest tak dla dziecka nudna, że po prostu nie interesuje go co tam będzie dalej. I nie wyskakuj teraz z żadnym "jak się coś zaczyna to trzeba skończyć", bo sama na pewno wyłączasz film, który zaczęłaś oglądać, bo zwyczajnie Ci się nie spodobał :)
Na początku najlepsze będą bardzo krótkie opowiastki, kilkustronicowe historyjki czy nawet komiksy. Ważne są obrazki, które na początku będą kolorowe i na całą stronę, później delikatne szkice co kilka stron, aż w końcu najmłodszy członek rodziny sięgnie po książkę bez obrazków, bo będzie już miało wystarczająco rozbudowaną wyobraźnię, że obrazki nie będą mu do niczego potrzebne.
Książka w tym plecaku, z tytułem "Opowiastki" to moja zdobycz z Biedry.
14 złotych kosztowała! I jest tam 6 różnych opowiadań, cudowne obrazki i zagadki po każdej bajeczce. Były takie trzy do wyboru: opowiastki na 5, 10 i 15 minut. Ja kupiłam te ostatnie, ale znalazłam, podobną serię na stronie nieprzeczytane.pl i (no jakby inaczej) zamówiłam jedno opowiadanie. Kosztowało całe 4 złote (w sumie niecałe, jakieś 3,90) i już mam plan zebrać całą kolekcję.
Ostatnia punkt jest tak naprawdę tym najważniejszym. Jeśli go nie spełnisz, żadna wycieczka do biblioteki i najpiękniejsze wydania bajek nic tu nie dadzą...
Jestem właśnie na drugim semestrze pedagogiki, pojawiło się od początku studiów kilkanaście przedmiotów związanych bezpośrednio z wychowaniem i rozwojem dziecka (pedagogika rodziny, psychologia rozwoju i wychowania itp.). Na wszystkich tych przedmiotach, podkreśla się nam jeden, bardzo ważny fakt: dziecko uczy się przez obserwację. Nie dziw się więc, że twój potomek nie ma ochoty na czytanie, jeśli nigdy nie widział Cię z książką (co najwyżej z telefonem). Nie ma absolutnie nic dziwnego w tym, że Twoja córka woli malować paznokcie czy czesać swoje włosy, skoro widzi że sama dbasz o to najbardziej. Przez pierwszych kilka lub kilkanaście lat życia dla Twojego dziecka będzie ważne to, co jest ważne dla Ciebie. Nie próbuj go więc zmuszać do czegoś, czego sama nie lubisz ;) I nie próbuj przekonywać, że fajne jest coś, czego ty nigdy nie robisz. W innym wypadku dziecko będzie miało pełne prawo by zapytać dlaczego sama tego nie robisz, skoro twierdzisz, że to takie fajne ;)
Dominika Wota






Komentarze
Prześlij komentarz