Zapowiadałam już jakiś czas temu, że pojawi się kilka wpisów o miejscach w Polsce, które warto zobaczyć. Pierwszy z nich - o Roztoczu - mogłaś zobaczyć już jakiś czas temu (tutaj). Dzisiaj opowiem trochę o Dolny Śląsku, a dokładnie o jego południowej części. Pokażę Ci kilka miejsc, które podczas przebywania tam, najbardziej mi się spodobały. Było z czego wybierać, bo na wakacje w okolice Wałbrzycha wyjechałam już trzeci raz.


Pewnie słyszałaś o Złotym Pociągu :) W Wałbrzychu i nie tylko tam, możesz zaobserwować wiele elementów nawiązujących do tej historii. W księgarniach znaleźć mnóstwo książek i pamiątek, np. sztucznych sztabek złota. Wszystkie wydarzenia, jakie miały miejsce na 65-tym kilometrze linii kolejowej Wrocław - Wałbrzych, napędziły miastu wielu turystów. I można było to odczuć, jeżdżąc tam co roku. Gdy byłam tam pierwszy raz, praktycznie w każdym miejscu turystycznym można było usłyszeć "No ale gdzie jest ten Złoty Pociąg?". Wszystkie parkingi były maksymalnie wypełnione, a kolejki po bilety ciągnęły się długimi kilometrami. Największy szał był o dziwo kilka kilometrów od miejsca poszukiwać złotego pociągu. 


Turyści wyruszyli do największej atrakcji Wałbrzycha, czyli Zamku Książ. Właśnie w tym miejscu się na moment zatrzymamy. Zamek robi ogromne wrażenie. Co do wielkości - jest trzecim w Polsce, po Wawelu i Malborku. Jako osoba, która w swoim życiu zwiedziła już wiele zamków - ten był jednym z dwóch, do których bardzo chciałam wrócić. Na moment jednak odejdę od samych murów, a opowiem trochę o tym, co dzieje się wokół. Zespół rezydencjalny - bo taką definicję Książa możemy znaleźć w wielu źródłach - znajduje się na terenie Książańskiego Parku Krajobrazowego. Mamy tam do wyboru podstawowe szlaki piesze: niebieski, żółty, zielony, czerwony i czarny. Jeden żółto-niebieski i trzy ścieżki spacerowe. Na jego terenie znajdują się dwa rezerwaty przyrody. Wracając do samego zamku: do jego zwiedzania udostępniona jest niewielka część, ale każdego roku zamek wygląda coraz lepiej. Gdy byłam tam pierwszy raz, wiele sal pozostawało pustych. Już rok później można było znaleźć wiele nowych i ciekawych wystaw, zarówno stałych, jak i sezonowych. Duży plus tego obiektu, to organizacja zwiedzania. Można zwiedzać z przewodnikiem lub bez, ale nawet jeśli wybierasz formę samodzielną, masz pewność, że nic Cię nie ominie. Poszczególne obiekty są ponumerowane, a droga do kolejnych wskazana strzałkami. Musisz też wiedzieć, że na zwiedzanie musisz poświęcić kilka godzin, by móc zobaczyć wszystko. 














Muzeum Gross-Rosen w Rogoźnicy - powstało w miejscu obozu, filli KL Sachsenhausen. Więźniowie, którzy się tam znajdowali, byli przeznaczeni do pracy w miejscowym kamieniołomie granitu. Już pod koniec pierwszego roku istnienia, dostał status samodzielnego obozu. Ze względu na ciężką 12-godzinną pracę w kamieniołomie, głód i brak dostępu do opieki lekarskiej, obóz charakteryzował się wysoką śmiertelnością. Był postrzegany jako jeden z najcięższych obozów koncentracyjnych. Ogółem przez Gross-Rosen i jego filię przeszło 125 000 więźniów. Szacuje się, że ofiar obozu było około 40 000. Najtragiczniejszym okresem w dziejach, była ewakuacja. Podczas transportu, który w niektórych przypadkach trwał kilka tygodni, zginęło wiele tysięcy więźniów. 

Trzydzieści osiem lat po zakończeniu wojny, w 1983 roku, powstało Państwowe Muzeum Gross-Rosen. 
Na terenie poobozowym zachowały się:
  • Brama obozowa wraz z dwiema przyległymi wartowniami;
  • fundamenty bloków i krematorium;
  • dzwon obozowy;
  • części piwniczne łaźni, kuchni więźniarskiej, tkalni oraz bloku 9/10;
  • piec krematorium polowego,
  • ściana śmierci – miejsce masowych egzekucji więźniów (dziś w tym miejscu umieszczone są tablice pamiątkowe poświęcone ofiarom obozu);
  • fragmenty ogrodzenia obozu.
  • Zachowało się również, wpisane w 1992 r. do Rejestru Zabytków, stare wyrobisko w kamieniołomach – jedno z dwu głównych miejsc pracy więźniów.
Żródła: https://www.gross-rosen.eu/





Park Miniatur Zabytków Dolnego Śląska - idealne miejsce dla tych, którzy nie mają kilkutygodniowego urlopu, który chcą spędzić na dolnym śląsku. W Kowarach, obok Karpacza, możesz znaleźć wszystkie zabytki w jednym miejscu. Miniaturowe miasteczko było tworzone przez 14 lat, a składa się na nie 45 miniatur. Obiekty znajdujące się tam są pomniejszone 25 lub 50 razy. Tutaj nie będę za dużo pisać, po prostu musisz pooglądać zdjęcia.

P.S Wiesz co jest najlepsze? Jak stoisz na szczycie miniaturowej Śnieżki, możesz podziwiać piękny widok tej prawdziwej :)














Ostatnie już miejsce w tym wpisie, ale czuję, że tych wpisów pojawi się jeszcze kilka. W końcu wszystkie przedstawione tu miejsca widziałam na wakacjach rok i dwa lata temu. Zostały jeszcze tegoroczne :)

Jak już napisałam coś o miniaturowej Śnieżce, to zatrzymam się na górach. Tyle, że z Karkonoszy, przeniosę Cię w góry Stołowe i ich szczyt - Szczeliniec (919 m  n.p.m.) znajdujący się w Parku Narodowym Gór Stołowych. Góra naprawdę prosta do zdobycia. Można tam wejść przez kręty szlak, pokonując 665 schodów. Na szczycie znajduje się schronisko turystyczne PTTK "Na Szczelińcu". A z ciekawostek: niedaleko szczytu kręcone były sceny do filmu "Opowieści z Narni: Książe Kaspian".





To już wszystkie fajne miejsca na dziś :) Więcej dowiecie się w kolejnych wpisach, a już niedługo z Dolnego Śląska przeniosę Cię na Lubelszczyznę. Do następnego :)

Ogarnij moje social media: facebook, instagram.

Komentarze

Popularne posty