Takich książek nie czytałam nigdy wcześniej!


No dzień dobry! Czuję się, jakbym nie pisała tu baardzo długo. W rzeczywistości - taka jest prawda. Z moich planów skupienia się na pisaniu w lipcu nie wyszło nic. Pojawiło się zaledwie kilka wpisów, a ja kompletnie nie miałam pojęcia co napisać dalej. Zastanawiam się trochę, jak to jest, że w czerwcu, gdzie miałam szkołę, egzaminy, dwa wyjazdy i jeszcze kilka innych rzeczy zabierających czas -  byłam w stanie napisać o wiele więcej wpisów. Teraz lipiec praktycznie mija, a ja nie jestem w stanie wskazać nic, co bym zrobiła. Może z wyjątkiem książek.. tych przeczytałam naprawdę sporo.

Jeśli śledzisz mnie na istagramie (tutaj), na pewno na moim insta stories widziałaś nowe książki, które zamówiłam z nieprzeczytane.pl. Znalazło się tam kilka smaczków, a pośród nich "Wszystko Razem" autorstwa Ann Brashares. Między innymi właśnie o tej książce dzisiaj napiszę. Poza zakupami przez internet, ostatnio bardzo lubię zaszywać się w dziale z książkami, w różnych dużych marketach. Niedaleko mnie znajduje się ogromne Tesco i w nim mogę siedzieć cały dzień.. i noc, bo jest całodobowe :) Tam właśnie znajduje się ostatnio wiele tanich książek. Taką w cenie 9,99 zł znalazłam właśnie ja, a było to "Aż miłość nas uniesie" Courtney Cole.

Dlaczego pisze właśnie o tych książkach? Na początku miał być to wpis tylko o tej pierwszej i planowałam go od dnia, w którym ją przeczytałam. Wczoraj skończyłam czytać tę drugą i musiałam ją tutaj umieścić - nie było innej opcji.

Dlaczego są wyjątkowe? Z kilku powodów. Na pewno nie jest wyjątkowe to, że opis książki i już pierwsze kilka stron zdradza jej zakończenie. Nietrudno było się domyślić, co spotka mnie w ostatnich stronach. O ile nie pomyliłam się za bardzo co do zakończenia - droga jaką bohaterowie przechodzili przez większość stron była zupełnie niespodziewana.

Pierwsza z nich, czyli "Wszystko Razem" opowiada o dwójce nastolatków, którzy spędzają każde lato w tym samym domu, nawet tym samym pokoju, a nigdy się nie widzieli. Ich rodzice byli kiedyś małżeństwem i mają trzy córki, a głowni bohaterowie czyli Sasha i Ray są ich dziećmi z kolejnych małżeństw. Pierwszy absolutnie genialny zabieg w tej książce, to już pierwsza strona. Przedstawiona jest na niej dokładna charakterystyka całej rodziny. Od razu wiemy kto z kim był kiedyś małżeństwem, a kto z kim jest teraz. Bez tej pierwszej strony łatwo byłoby się pogubić, a tak - możemy zawsze wrócić i doczytać kto jest kim. 

Gdy pierwszy raz wzięłam książkę do ręki i przeczytałam jej opis, byłam pewna, że to będzie historia o tym jak wspomniana wyżej dwójka zakochuje się w sobie i piszą do siebie listy czy coś w tym stylu. Okazało się jednak, że oprócz ich historii, która jest chwilami zabawna, a czasami dramatyczna, mamy też historię ich rodzeństwa. Możemy przeczytać o tym jaką żyją córki rozbitego małżeństwa, jak się zakochują, jak popełniają błędy, czy odkrywają tajemnice rodzinne. Książka należy raczej do tych poważnych i pokazuje jakie wydarzenia muszą mieć miejsce, by pogodzić na nowo skłóconą rodzinę. Po przeczytaniu jej mam mieszane uczucia. Z jednej strony cieszę się, że ta historia skończyła się tak, a nie inaczej. Bardzo fajne jest to, że resztę można sobie samemu "dopowiedzieć". Z drugiej jednak strony, bardzo chciałabym się dowiedzieć jak dalej potoczą się losy bohaterów. Jeśli czytałaś - daj znać, czy chciałabyś kontynuację, czy cieszysz się z takiego zakończenia. 

Opis mojej zdobyczy z Tesco wskazywał na to, że będzie to historia żołnierza, który po służbie ratuje ludzi nadal, ale dręczą go wspomnienia wojny. Pierwsze strony książki na taką właśnie fabułę wskazywały. Książka ta jednak porusza (podobnie jak poprzednia) bardzo poważne problemy rodzinne zarówno głównego bohatera, jak i bohaterki. Obydwoje mają trudne dzieciństwo, ale każde na swój sposób. Czyta się jak dobrego Sparksa, czy Greena, ale zakończenie zwala z nóg. 

Kiedy książkę zaczynałam i miałam za sobą już prawie połowę, byłam pewna, że to zwyczajna powieść o schemacie: poznają się, zakochują, są z innych światów i nie mogą być razem, zaczynają być razem, coś się psuje i jedno z nich odchodzi, wracają do siebie bo nie mogą bez siebie żyć. Tak naprawdę tę książkę dałoby się wpisać w ten schemat. Oprócz historii miłosnej, mamy jednak mnóstwo problemów rodzinnych i przyjaźni. Jest bardzo dobrze rozwinięty wątek matczynej miłości, a z drugiej strony jego braku. Ten moment kulminacyjny, na który czeka się całą książkę, jest tu tak mocny, że płakałam - ale nie ze wzruszenia. Płakałam bo wiem, że takie sytuacje (niestety) zdarzają się nie tylko w książkach czy filmach, lecz także prawdziwym życiu. I to mnie trochę przeraziło. Nie będę tu oceniać książki w skali od jeden do dziesięciu, ale to, że połknęłam ją w jeden dzień, mówi samo za siebie.

Jak mogę określić te książki wspólnym stwierdzeniem? Wydaje mi się, że są to niebanalne romanse. Pokazują coś więcej niż relację dwójki zakochanych w sobie ludzi. Mimo, że jest to często wykorzystywane w różnego rodzaju książkach, to tutaj jest to zrobione idealnie. Czasami zdarza się, że autorzy dodają jakiś wątek poboczny, bo tak głupio, żeby była tylko jedna historia. Niestety takie wątki od niechcenia od razu widać. Tutaj wszystkie motywy zostały tak splecione, żeby razem tworzyć wspólną całość - i to jest super.

Super będzie jeśli zostaniesz ze mną na dłużej! Już niedługo pojawi się wpis o ciekawych miejscach na dolnym śląsku i czytelnicze podsumowanie miesiąca :) A teraz zapraszam Cię na moje social media: facebook, instagram. Pojawiam się tam prawie codziennie i informuję o nowych książkach, podróżach i wpisach jakie dodaje. Zapraszam!



Komentarze

Popularne posty