Po raz pierwszy je policzyłam. Trochę jestem w szoku, że to już tyle.. a z drugiej wydaje mi się jakby było ich o wiele więcej. O fazie gorączkowego odwiedzania serwisów informacyjnych pisałam już kilka dni temu. Przeszłam też dni, w których ignorowałam fakt epidemii i twierdziłam, że nic takiego się nie dzieje. Później przyszła pora na chęć maksymalnego wykorzystania tego czasu w domu - książki, seriale, ćwiczenia, dieta, nauka języka, pisanie na bloga, nauka do egzaminów na studia - no wszystko co tylko się dało, chciałam ulepszyć. 

Dzisiaj chyba przyszła pora na tę najgorszą część kwarantanny. Mam ochotę położyć się, zasnąć i obudzić jak to wszystko się już skończy. Pomimo dużego domu i podwórka, męczy trochę widywanie ciągle tych samych osób, bez możliwości spotkania kogokolwiek innego. Męczą też cotygodniowe zakupy, bo podczas nich trzeba się pilnować - nie idź za blisko, nie dotykaj zbyt wielu rzeczy, pamiętaj o dezynfekcji, nie zapomnij niczego z listy bo będziesz musiała pojechać drugi raz.

Miałam ochotę w ogóle nie wstawiać tego wstępu. Przecież narzekam w nim, a dzisiaj nie mogę narzekać, bo mam o wiele lepszą sytuację niż inni. Nie muszą chodzić do pracy, nie pracuję w szpitalu, nie mam wśród bliskich nikogo chorego.. długo można wymieniać. Jednak czy fakt, że ktoś ma gorzej niż ja, odbiera mi prawo do złego samopoczucia?

Pamiętajcie o jednym. Żyjemy w bardzo trudnym czasie. Każdy z nas ma prawo do złego samopoczucia w tej sytuacji i nikt nie może nam tego zabronić, a nawet nie ma prawa zwrócić nam uwagi. Proszę, wystrzegaj się słów "Nie narzekaj. Inni mają gorzej". Owszem mają, ale to nie znaczy, że komuś nie może być źle w zaistniałej sytuacji. Po usłyszeniu tego stwierdzenia, po pierwsze - jego samopoczucie wcale się nie polepszy, po drugie - dojdzie poczucie winy z powodu tego, że ktoś czuje się źle, choć nie powinien. Poza tym nigdy nie wiemy, co dzieje się w głowie naszego rozmówcy. Może właśnie przed epidemią dopadł go epizod depresji, a izolacja tylko wzmaga postępowanie choroby? 

Na koniec zostawiam wam nową playlistę piosenek #dladucha. Dzisiaj bardziej melancholijnie - Kwiat Jabłoni i Happysad.

1. Happysad - Ostatni blok w mieście


Ale krok za krokiem
Niesie cię pozytywna myśl, że nie jest źle
Że to wszystko ma jakiś sens

2. Kwiat Jabłoni - Nic więcej


Teraz zamknę oczy
Pomyślę że tak mogę wiecznie trwać

3. Kwiat Jabłoni - Za siódmą chmurą


Za siódmą chmurą, niejedną rzeką
Jest świat, co się tylko w nadziei mieści
Dla jednych w życiu bywa pociechą
Dla niego niejeden już stał się lepszy

4. Kwiat Jabłoni - Idzie Zima


I pomimo wielkich chęci
Nie mam dobrych wieści
Chciałoby się uciec
Nie przed wszystkim się da

5. Happysad - Słoneczniki i Konopie


Z tym że ta ziemia to matka
I choć zalewa się łzami
To wyrosną tu ponownie
Słoneczniki i Konopie

6. Happysad - Jak Dawniej


A dziś, "dziś" tak trywialnie brzmi
bo dziś to już mi się tak nie chce żyć

7. Happysad - Są Momenty Takie


Żyję sobie wtedy
Marzeniami
O dalekich podróżach
I o wielkich wygranych

8. Happysad - Mgła na torach


Już wiesz, że coś się zbliża
I jedno tylko co czujesz to strach

9. Happysad - Musisz


Musisz to wyżuć i wypluć za siebie
Zanim to wyżuje i wypluje ciebie

10. Kwiat Jabłoni - Dziś późno pójdę spać


I nie wiem o czym myśleć mam
Żeby mi się przyśnił taki świat
W którym się nie boję spać

11. Kwiat Jabłoni - Niemożliwe


Gdzie jestem nie wiem
Wyciągam ręce przed siebie
Gdzie jestem nie wiem
Wyciągam ręce do ciebie

Link do playlisty: TUTAJ


Komentarze

Popularne posty